Souillac

Souillac na Mauritiusie

Souillac to największa miejscowość na południowym wybrzeżu. Dawniej była znaczącym portem morskim, z którego zabierano dostawy trzciny cukrowej, a następnie przewożono je do Port Louis. Kiedy jednak otwarto połączenie lądowe i kolejowe pomiędzy obydwoma miastami, znaczenie Souillac jako portu, znacznie zmalało. Nie znaczy to jednak, że razem z nim podupadło i miasto.

Leży ono nad zatoką, do której wpadają dwie rzeki: Savanne i Patates. Ogrom wody, który otacza miasto był już wielokrotnie przyczyną nieszczęść. Wystarczy wspomnieć, że w 1957 roku wielka woda zmyła jeden z najładniejszych cmentarzy morskich na Mauritiusie. Część czaszek i kości została zabrana wraz z wodą, ale większość z nich była rozrzucona po całym terenie. Dużo czasu zabrało naukowcom ustalenie, które kości pochodzą z czyjego grobu. Szczególnie, iż na tutejszym cmentarzu morskim znajdują się groby jeszcze z początków XIX stulecia. Przykładem co znamienitszych osób tu pochowanych, może być Thomas Etienne Bolgerd. Żył on na przełomie XVIII i XIX wieku i uchodził za jednego z najbogatszych mieszkańców – wystarczy wspomnieć, że posiadał aż 500 niewolników. Pod koniec życia został pojmany przez Anglików, którzy wypuścili go po tym, jak otrzymali stado kóz. Innym ważnym człowiekiem, którego tutaj pochowano, jest jeden z największych maurytyjskich pisarzy i poetów, Robert Edward Hart.

W pobliżu nekropolii znajduje się również promenada. Wszyscy, którzy nią spacerują mogą dojść do 10 – metrowego wodospadu Rochester. To doskonałe miejsce do kąpieli w otoczeniu bazaltowych skał. Szczególnymi śmiałkami w tej dziedzinie są młodzi Hindusi, którzy po wejściu na szczyt, skaczą prosto do zimnej wody. Turyści, którzy chcieliby zażyć tej przyjemności, a którzy nie mają ochoty na 5 – kilometrowy spacer, mogą podjechać tu taksówką. Co ciekawe, samochód poczeka na nas dotąd, dokąd nie będziemy mieli dość zimnej kąpieli.

Będąc w Souillac, warto się udać do Le Gris Gris. To najbardziej na południe wysunięty kraniec państwa. Jego nazwa wywodzi się od kreolskich słów oznaczających czarną magię. Przypuszcza się, że to właśnie tu była ona najbardziej rozpowszechniona. Niektórzy dopatrują się nawet jej śladów w okolicznych skałach. Podobno jedna z nich przypomina postać czarownika trzymającego kocioł. Inna z kolei wykazuje uderzające podobieństwo do pisarza Roberta Harta. Widoczne jest jednak ono dopiero na czarno – białej fotografii. W pobliżu znajduje się również Płacząca Skała. Jej cechą charakterystyczną są kaskady wody, które przypominają z daleka ślady po łzach.